Po co firmie strona internetowa?

Żeby była? Żeby można było wpisać jej adres na wizytówce? Żeby opowiedzieć, że firma istnieje od wielu lat, stawia na jakość, profesjonalizm i indywidualne podejście do klienta?

Nie.

Strona zaczyna mieć sens dopiero wtedy, kiedy spojrzymy na nią z drugiej strony monitora.

IMG 6221

Tam jest człowiek, który czegoś potrzebuje. Szuka produktu. Usługi. Ceny. Rozwiązania problemu. Chce sprawdzić opinie, zobaczyć realizacje, upewnić się, czy może Ci zaufać albo po prostu znaleźć sposób kontaktu.

I wcale nie musi znać nazwy Twojej firmy.

Może nawet nie wiedzieć, że istniejesz.

Klient ma swój problem. Nie Twoją wizytówkę

To dość proste, ale łatwo o tym zapomnieć.

Ty patrzysz na swoją firmę od środka. Znasz jej nazwę, ofertę, ludzi, doświadczenie. Wiesz, co potrafisz zrobić i dlaczego klient powinien wybrać właśnie Ciebie.

Człowiek po drugiej stronie nie musi wiedzieć żadnej z tych rzeczy.

Wie za to, że cieknie mu dach. Potrzebuje przewieźć towar. Szuka wykonawcy do remontu. Chce zrobić stronę dla swojej firmy. Potrzebuje konkretnego produktu albo specjalistycznej usługi.

To jego punkt wyjścia.

Nie Twoja nazwa.

Klient nie szuka Ciebie. Szuka rozwiązania. Dla siebie.

I właśnie dlatego firmie może być potrzebna strona internetowa.

Żeby dać się znaleźć komuś, kto jeszcze Cię nie zna

Polecenia działają świetnie.

Ktoś korzystał z Twoich usług, był zadowolony i podał Twój numer dalej. Jeden klient przyprowadził następnego. W wielu firmach ten mechanizm działa przez lata.

Ale co z człowiekiem, który nie zna nikogo, kto mógłby Cię polecić?

On również może potrzebować dokładnie tego, co oferujesz.

Nie wpisze jednak nazwy Twojej firmy, bo jej nie zna. Zacznie od własnej potrzeby.

I tutaj pojawia się ogromna różnica między firmą, która jest obecna w internecie, a firmą, o której potencjalny klient może dowiedzieć się wyłącznie przypadkiem albo z polecenia.

Strona daje możliwość wyjścia poza krąg ludzi, którzy już wiedzą o Twoim istnieniu.

Nie gwarantuje klientów.

Daje jednak możliwość, żeby człowiek szukający tego, co oferujesz, w ogóle wziął Twoją firmę pod uwagę.

Bo nie można zadzwonić do firmy, o której istnieniu się nie wie.

Żeby klient mógł sprawdzić, czy właśnie Ciebie potrzebuje

Samo znalezienie firmy nie kończy poszukiwań.

Najczęściej dopiero je rozpoczyna.

Co robicie? Czy macie to, czego potrzebuję? Czy wykonujecie takie zlecenia? Czy działacie na moim terenie? Jak wyglądają Wasze realizacje? Czy inni klienci byli zadowoleni? Jak się z Wami skontaktować?

Czasem odpowiedź na kilka takich pytań wystarczy, żeby człowiek podniósł telefon.

Czasem potrzebuje więcej czasu.

Może porównywać kilka firm. Wrócić na stronę następnego dnia. Pokazać ją wspólnikowi, żonie, mężowi albo osobie odpowiedzialnej za zakup. Przeczytać jeszcze raz ofertę i dopiero wtedy zdecydować się na kontakt.

Strona daje mu miejsce, do którego może wrócić.

I daje Twojej firmie możliwość bycia częścią tej decyzji.

Żeby pokazać, że za nazwą naprawdę coś stoi

W internecie bardzo łatwo napisać: „Jesteśmy profesjonalistami”. „Gwarantujemy najwyższą jakość”. „Mamy wieloletnie doświadczenie”. „Do każdego klienta podchodzimy indywidualnie”.

Tylko że podobne zdania może napisać właściwie każdy.

Klient chce zobaczyć coś więcej.

Firmę. Jej ofertę. Ludzi. Produkty. Wykonaną pracę. Opinie klientów. Realizacje. Informacje, które pozwalają mu ocenić, z kim ma do czynienia.

Strona nie sprawi automatycznie, że ktoś Ci zaufa. Zaufania nie da się włączyć przyciskiem.

Może jednak dać człowiekowi materiał, na podstawie którego sam wyrobi sobie zdanie.

To szczególnie ważne wtedy, kiedy decyzja wiąże się z większym wydatkiem, dłuższą współpracą albo powierzeniem komuś czegoś ważnego.

Zanim klient powie „tak”, często chce najpierw wiedzieć, komu właściwie je mówi.

Żeby klient nie musiał od razu dzwonić

Nie każdy chce rozpoczynać poszukiwania od rozmowy telefonicznej.

Sam zapewne nieraz najpierw sprawdzasz produkt, usługę albo firmę, a dopiero później decydujesz, czy warto się kontaktować.

Klient może robić dokładnie to samo.

Może siedzieć wieczorem na kanapie. Być w pracy. Jechać pociągiem. Przeglądać oferty w niedzielę. Może jeszcze nie być gotowy na rozmowę.

Strona pozwala mu poznawać firmę we własnym tempie.

Bez zobowiązań. Bez rozmowy ze sprzedawcą. Bez konieczności podejmowania decyzji w tej chwili.

Jeżeli znajdzie to, czego potrzebuje, może zrobić następny krok wtedy, kiedy będzie gotowy.

Żeby polecenie nie kończyło się na numerze telefonu

Jest jeszcze druga sytuacja.

Klient już o Tobie wie.

Ktoś powiedział: „Zadzwoń do tej firmy”. I podał nazwę.

Co robisz, kiedy sam dostajesz takie polecenie?

Bardzo możliwe, że zanim zadzwonisz, sprawdzasz firmę w internecie.

Nie dlatego, że nie ufasz osobie, która ją poleciła. Po prostu chcesz wiedzieć więcej.

Chcesz zobaczyć, czym dokładnie się zajmuje. Jak wygląda jej praca. Czy oferuje to, czego potrzebujesz. Gdzie działa. Jak można się z nią skontaktować.

Polecenie i strona internetowa nie muszą ze sobą konkurować.

Jedno może prowadzić do drugiego.

Ktoś mówi o Tobie dobrze. Klient Cię sprawdza. To, co znajduje, może potwierdzić to, co przed chwilą usłyszał.

Żeby mieć własne miejsce w internecie

Facebook jest świetnym narzędziem. Wizytówka Google również. Tak samo Instagram, LinkedIn czy inne miejsca, w których znajdują się Twoi klienci.

Ale każde z nich należy do kogoś innego.

To platforma ustala zasady. Zmienia wygląd. Decyduje, co pokaże użytkownikom. Może zmienić funkcje, ograniczyć zasięg albo za kilka lat przestać mieć znaczenie.

Własna strona pełni inną rolę.

To adres Twojej firmy w internecie.

Możesz podać go w reklamie. W wiadomości e-mail. Na samochodzie. W ofercie. Na fakturze. W mediach społecznościowych. Możesz wysłać go komuś, kto pyta o Twoje usługi.

Nie musisz za każdym razem opowiadać wszystkiego od początku.

Mówisz: „Zobacz tutaj”.

I klient trafia do miejsca poświęconego Twojej firmie.

Żeby firma mogła być dostępna wtedy, kiedy klient jej potrzebuje

Twoja firma ma godziny pracy.

Strona nie musi ich mieć.

Ktoś może zainteresować się Twoją ofertą o 11:00 w środę. Ale równie dobrze o 22:30 w sobotę.

Nie musi wtedy do Ciebie dzwonić. Może zobaczyć, czym się zajmujesz. Sprawdzić ofertę. Obejrzeć realizacje. Znaleźć dane kontaktowe. Wysłać wiadomość, na którą odpowiesz później.

To nie znaczy, że „strona sprzedaje za Ciebie 24 godziny na dobę”. Takie hasło brzmi dobrze w reklamie, ale rzeczywistość jest bardziej przyziemna.

Strona po prostu nie zamyka drzwi wtedy, kiedy Ty kończysz pracę.

Informacja o Twojej firmie pozostaje dostępna wtedy, kiedy potrzebuje jej klient.

Żeby nie oddawać każdego klienta temu, kogo znajdzie zamiast Ciebie

I tutaj dochodzimy do rzeczy najważniejszej.

Człowiek ma problem.

Potrzebuje produktu albo usługi.

Twoja firma potrafi mu pomóc.

Ale pomiędzy tymi dwoma punktami musi wydarzyć się jeszcze jedna rzecz.

Musicie się spotkać.

Nie zawsze fizycznie. Nie zawsze przez telefon. Pierwszym spotkaniem może być właśnie strona internetowa.

Jeżeli człowiek Cię nie znajdzie, nie oznacza to przecież, że jego potrzeba zniknie.

Nadal będzie potrzebował dachu. Transportu. Fotografa. Materiałów. Fizjoterapeuty. Księgowej. Mechanika. Wykonawcy. Produktu. Usługi. Rozwiązania.

Będzie więc szukał dalej.

Aż kogoś znajdzie.

I być może będzie to firma, która wcale nie robi tego lepiej od Ciebie.

Po prostu była tam, gdzie szukał klient.

Czy firma może działać bez strony internetowej?

Oczywiście.

Może zdobywać klientów wyłącznie z polecenia. Może działać dzięki Facebookowi. Może mieć pełny kalendarz na wiele miesięcy do przodu i wcale nie potrzebować kolejnych zapytań.

Strona internetowa nie jest obowiązkowym wyposażeniem przedsiębiorcy.

Dlatego nie ma sensu robić jej tylko po to, żeby móc powiedzieć: „Mamy stronę”.

Pytanie zaczyna być interesujące dopiero wtedy, kiedy firma chce docierać również do ludzi, którzy jeszcze jej nie znają.

Bo gdzieś po drugiej stronie ekranu może właśnie siedzieć człowiek, który potrzebuje dokładnie tego, co oferujesz.

Ma problem.

Ma pieniądze, które jest gotowy wydać na jego rozwiązanie.

Szuka kogoś, kto potrafi mu pomóc.

I nie zna Twojej firmy.

Jeszcze.

Po co więc firmie strona internetowa?

Po to, żeby człowiek, który potrzebuje tego, co oferujesz, miał szansę Cię znaleźć.

Żeby mógł zobaczyć, czym się zajmujesz. Sprawdzić Cię. Poznać ofertę. Obejrzeć realizacje. Nabrać zaufania. Wrócić później. I wreszcie skontaktować się z Tobą.

Nie dlatego, że firma „powinna mieć stronę”.

Dlatego, że po drugiej stronie jest człowiek, który czegoś potrzebuje.

Klient nie szuka Ciebie. Szuka rozwiązania. Dla siebie.

I właśnie dlatego, niezależnie od tego, czy masz już stronę internetową, czy dopiero zastanawiasz się, czy jej potrzebujesz, warto zacząć od jednego pytania:

Gdy ktoś szuka tego, co oferujesz — co dzisiaj znajduje?

Twoją firmę? Konkurencję? Profil na Facebooku? Wizytówkę Google? A może… nic?

Jeśli nie znasz odpowiedzi, napisz do mnie.

Sprawdzimy.

Marcin Zykubek
Marcin Zykubek

Od 2002 roku zajmuję się stronami internetowymi i informatyką, a od 2006 prowadzę własną firmę w Łukowie. Projektuję i buduję strony, między innymi na WordPressie, piszę teksty, robię zdjęcia firmowe i dbam o komputery w małych firmach. Na blogu piszę o tym, co widzę w codziennej pracy z klientami.

Artykuły: 31